|
|
Czym
jest nasza modlitwa?
"
Mój drogi Piołunie Dyletanckie
sugestie zawarte w Twym ostatnim liście ostrzegają mnie, iż czas najwyższy,
bym Ci wyczerpująco napisał o kłopotliwym przedmiocie, mianowicie o
modlitwie. [...]
Najlepszą rzeczą, tam gdzie
to możliwe - jest chronić skutecznie pacjenta od poważnej intencji
modlenia się. [...]
Jeśli powyższa metoda zawiedzie,
musisz uciec się do subtelniejszego zmylenia intencji. Ilekroć uwaga ich
zwraca się do samego Nieprzyjaciela, jesteśmy bezradni, lecz istnieją
sposoby, by im w tym przeszkodzić. Najprościej jest odwrócić ich uwagę
od Niego, kierując ją na nich samych. Niech śledzą własne myśli i
niech za pomocą własnej woli próbują wywołać u siebie uczucia. Gdyby
zamierzali prosić go o miłosierdzie, spraw, by zamiast tego usiłowali
sfabrykować uczucie litości nad sobą.[...] Kiedy mówią, że modlą się
o przebaczenie, niech spróbują odczuć, że im przebaczono.
[...]
Ludzkie istoty nie rozpoczynają
swej drogi od owego prostego dostrzeżenia Go. Nigdy nie znały tej
upiornej jasności. [...] Jeśli zajrzysz w myśl pacjenta w czasie
modlitwy nie znajdziesz tam tego. A gdy sprawdzisz przedmiot ku któremu
kieruje swą myśl, przekonasz się, że jest on złożony i zawiera w
sobie wiele śmiesznych składników. Będą tam np. wyobrażenia pochodzące
z malowideł przedstawiających nieprzyjaciela [...] Znałem wypadki,
gdzie to co pacjent nazywał swym "Bogiem", w rzeczywistości
umiejscowione było w lewym górnym kącie sypialni, albo też w jego własnej
głowie lub też krucyfiksie na ścianie.
[...]
Gdy jednak wszystkie te jego myśli
i wyobrażenia zostaną odrzucone, lub gdy człowiek wprawdzie je
zatrzyma, lecz w pełni rozpozna ich subiektywną naturę, a przy tym
powierzy siebie realnej, niewidzialnej i istniejącej poza jego świadomością
Obecności, przebywającej razem z nim w pokoju - niedostępnej jego
poznawaniu, mimo, że on jest przez Nią poznany - wówczas stać się może
coś najbardziej nieobliczalnego w skutkach. " C.
S. Lewis "Listy starego diabła do młodego"
Czym
więc jest modlitwa?
„Różnymi drogami Bóg dusze
prowadzi.” (św. Teresa z
Avila);
„Modlitwa jest dla mnie wzniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku Niemu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i w radości.”
(św. Teresa z
Avila);
„Modlitwa to spotkanie Bożego i naszego pragnienia.” (św. Augustyn);
„Modlitwa jako obcowanie z Bogiem polega na wzajemności.” (Franz Jalics
SJ). Łatwo
mówić świętym. Ale przecież nasze czasy cechuje niezwykły dynamizm, pęd do tworzenia, zdobywania, zachłystywania się ogromnymi możliwościami.
"Zwyczajny" człowiek ma wrażenie, że tak wiele od niego zależy,
że tak wiele musi zrobić, tak mało ma czasu. Trudno więc dzisiaj tęsknić za modlitwą, która polegałaby na izolacji od świata, zamknięciu się w czterech ścianach zakonnej celi czy ucieczki na pustynię, gdzie nic i nikt już nam nie wadzi.
Musimy więc uczyć się trudnej sztuki łączenia modlitwy – najpierw jako uprzywilejowanego czasu zwrócenia szczególnej uwagi ku Bogu – z codziennością.
Bo przecież prawdziwa modlitwa to jakby akt łączności pomiędzy Bogiem a człowiekiem, bez
czczych formuł i mechanicznego wypowiadania słów. Oczywiście nie są
one przeszkodą, ale też nie zawsze są potrzebne. Najważniejsze
to pamiętać, a potem zrozumieć, że modlitwa to nasza rozmowa z Panem
Bogiem. A skoro Jezus może odwiedzić twój dom, czyż nie mógłbyś pozdrowić Go, a później usiąść i
porozmawiać? Możesz powierzyć Mu wszystko i spędzić z Nim czas, jakiego ci użyczy.
Fakt, modlitwa wymaga czasu, jest kosztowna. Szatan zrobi wszystko, co tylko zdoła,
aby nie dopuścić do takiego związku! Będzie przerywał i przeszkadzał, wynajdywał przeszkody i
powodował „brak czasu”. Ale przecież to do nas należy wybór komu
chcemy ten czas poświęcić. A jeśli już zdecydujemy o tym udajmy się
na modlitwę jak na zwykłe "ludzkie" spotkanie z przyjacielem.
Ile razy w roku to robimy? Znamy wiec schemat:
-
Umówmy
się na konkretny termin i czas. Np. "Chciałabym z Tobą pogadać,
ale mam tak mało czasu. Jednak może dziś wieczorem, zamiast
serialu, tak powiedzmy między 19.00 a 19.20. Albo wiesz Panie Jezu,
może lepiej codziennie zarezerwujmy ten czas dla siebie. Ustawię
rodzinę, harmonogram zajęć, włączę to w mój zabiegany dzień
tak jak te codzienne poranne pół godziny na ułożenie włosów."
Albo "Przepraszam, ale dziś naprawdę mam wyjątkowy dzień, mój
mąż właśnie zafundował nam wycieczkę, możesz pobyć z nami właśnie
na niej?" I Pan Bóg będzie czekał, będzie tęsknił, będzie cię przyzywał,
po jakimś czasie ty też zaczniesz tęsknić.
-
Przygotujmy
się. Zanim spotkasz się z dyrektorem, przyjacielem, ojcem, czy
siostrą w czasie codziennego zamieszania myślisz o tym, o czym
chcesz pogadać. I o to chodzi.
-
Gdy
przychodzisz do kogoś, lub przyjmujesz kogoś w domu poświęcasz mu
cały swój czas i swoją uwagę. Nie oglądasz wtedy telewizora, nie
czytasz gazety. Rozpoczynając modlitwę też powinieneś każdorazowo
zapewnić Pana Boga, że ten czas, to 20, 30 minut, ta godzina, ta
Msza jest w całości poświęcona dla Niego. Dla ciebie może to być
czas nudny, zmarnowany lub odwrotnie: ciekawy, wzruszający - to nie
ma znaczenia. Przyszedłeś, aby spotkać się z Panem Bogiem:
poprosić o pomoc, podziękować za to co już otrzymałeś,
opowiedzieć mu o sobie i wysłuchać co on ma tobie do powiedzenia.
-
Podczas
rozmowy nie tyko mów. Pozwól sobie na ciszę - inaczej jak usłyszysz
co ma do powiedzenie druga Osoba?
-
Podziękuj.
Umów się na kolejny raz. ... I wróć do swojej codzienności.
"Modlitwa osobista pozostaje zawsze czymś prostym. Czy aby się modlić, potrzeba wielu słów? Nie. Czasem wystarczy tylko kilka, nawet nieporadnych, aby powierzyć Bogu zarówno nasze lęki, jak i nadzieje. Kiedy zdamy się na Ducha Świętego, znajdziemy drogę, która poprowadzi nas od niepokoju do zaufania. W modlitwie zaczynamy odkrywać, że nigdy nie jesteśmy sami, bo Duch Święty podtrzymuje w nas komunię z Bogiem — nieprzerwanie, aż po życie, które nie ma końca. Tak, Duch Święty zapala w nas płomyk i jeśli nawet jest on wątły, rozpala w naszych duszach pragnienie Boga. A pełne prostoty pragnienie Boga już jest modlitwą. Modlitwa nie zwalnia nas od troski o świat. Nie ma nic bardziej odpowiedzialnego niż modlitwa. Im jest w niej więcej prostoty i pokory, tym bardziej przynagla nas, by kochać i wyrażać to swoim życiem."
Fragmenty książki: „Modlić się w ciszy serca - sto modlitw” Brat Roger z Taize
|