Modlitwa miłującej uwagi 
 czyli ignacjański rachunek sumienia 

 

Nasza wieczorna modlitwa. Wieczorne spotkanie z Panem Bogiem. Czy koniecznie musi być przypomnieniem znanych z dzieciństwa formułek, odmówieniem różańca? Może. Ale jeśli czujemy, że ta forma modlitwy jaką praktykujemy od dawna (lub do praktykowanie której czujemy się zachęcani przez otoczenie) przestała odpowiadać naszym potrzebom, stała się „martwa” i „jałowa” może warto spróbować innej formy relacji ze Stwórcą? Może to, że nie potrafimy się już modlić tak jak dawniej nie wypływa z tego, że odeszliśmy od Niego, a wręcz przeciwnie, jest znakiem, że pragnie On porozmawiać z nami inaczej. Jedną z wielu możliwości wieczornej rozmowy z Panem Bogiem może być ignacjański rachunek sumienia.

Rachunek sumienia modlitwą? Większości ludzi rachunek sumienia kojarzy się jedynie z robieniem „spisu grzechów” przed spowiedzią. A jednak jeśli tej czynności nadamy zupełnie inny wymiar, niż znany nam bilans grzechów i zasług, stanie się on nie tylko piękną modlitwą, ale też ważnym ćwiczeniem duchowym. 

Ignacjański rachunek sumienia to przyglądanie się z Jezusem własnemu życiu. To bycie przed „Bogiem, Który Widzi” z życiem i wydarzeniami danego dnia. To forma modlitwy, która służy codziennej, całościowej refleksji nad minionym dniem, rozeznawaniem Bożego prowadzenia. Pomaga nam na nowo w spotkaniu Boga żywego. Jest rozpoznawaniem poruszeń serca, emocji i myśli pochodzących od Boga, nas samych lub diabła. To zauważanie jak Bóg działa w moim życiu i czy ja z Nim współpracuję. Codzienny rachunek sumienia daje nam „narzędzie”, by z własnej osoby wydobywać to co najlepsze, by nie „rozmieniać się na drobne”, by się nie zagubić. W centrum uwagi jest bowiem Boska miłość i Jego plan, a nie ja sam. My pozwalamy Bożemu spojrzeniu spocząć na nas i wsłuchujemy się w jego prowadzenie nas przez wydarzenia, które dla nas są tak trudne, tak pogmatwane lub przeciwnie – wydają się proste i przyjemne, ale nie mówią dokąd nas zaprowadzą. Chodzi więc o to, aby we własnym życiu nauczyć się rozróżniać prawdziwe od fałszywego, uwierzyć, że kochający i aktywny Bóg prowadzi nas osobiście poprzez rzeczywistość.

Tak więc praktykując codzienny rachunek sumienia w/g metody Ignacego Loyoli uczymy się żyć ze wzmożona uwagą poprzez:

— obecność,
— dziękczynienie,
— rozeznanie,
— pojednanie,
— przewidywanie.

  1. Dziękować Bogu Panu naszemu za otrzymane dobrodziejstwa.
    Rozpoczynamy więc rachunek sumienia od
    „stanięcia w obecności Boga”. Możemy wykonać jakiś gest, który pomoże nam „wejść” w atmosferę modlitwy np. znak krzyża, wyciągnięte dłonie lub trzy głębokie oddechy. Staramy się być obecnym tu i teraz. Wyciszamy się. Wybieramy odpowiedni moment i postawę ciała. Wyznaczamy sobie określony czas (od 10 do 20 minut) i informujemy o tym Pana Boga. Kierujemy swoje myśli, serce, dążenia ku Niemu. Bycie z Panem w tej chwili jest ważniejsze niż przeszłość. Smakujemy tą chwilę i tą Obecność. Jeśli zaczynam to ćwiczenie w stanie wzburzenia, niepokoju, zmęczenia to staję przed Panem taki jaki jestem, z tym wszystkim co jest we mnie i staram w sposób prosty przenieś punkt ciężkości mojej uwagi ze mnie na Niego. Następnie dziękujemy Bogu za to wszystko, co dziś od niego otrzymaliśmy: za zdrowie, za spotkania, za słońce i wiatr, za dobre słowa, za dzieci, za dobrą wiadomość z dalekiego świata, za piękny obraz, za dobro które mogło stać się przeze mnie. Nie bójmy się naiwności. Nie szukajmy wielkich czynów lub wielkich słów. Nie pozwólmy sobie na myślenie, że to dobro „stało się samo” lub że my lub inny człowiek jesteśmy jego jedyną przyczyną. Otwórzmy się na fakt, że każdego dnia, nawet tego najgorszego, Bóg obdarza nas jakimś dobrem.

  2. Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz.
    „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5) powiedział pan Jezus i właśnie w tym miejscu musimy to sobie szczególnie uświadomić. Analizując swój dzień sami, używając do tego swoich własnych metod, swojego rozumu, swoich emocji, doświadczeń – możemy jedynie trwać w iluzji. Często broniąc się przed bólem pomijamy pewne wydarzenia, słowa, poruszenia. Innym znów razem bez potrzeby sami siebie krzyżujemy i oskarżamy, ale najczęściej bez potrzeby wdajemy się w szczegółową analizę tego co doświadczyliśmy widząc tylko to co widzialne i tak łatwo otwieramy się na podszepty szatana. A tu przecież
    nie chodzi o to jak sami siebie oceniamy, ani o to jak oceniają nas inni, ani nawet o to czy zachowaliśmy obowiązujące normy i prawa, ale o to jak widzi nas Pan Bóg, z jakiego miejsca Bożego planu wyruszyliśmy i do jakiego dotarliśmy. Tego nie rozeznamy sami. Musimy jak dzieci udać się na rozmowę do swego Nauczyciela i poprosić go by pomógł nam w nazwaniu problemów oraz wskazał kierunek w którym mamy szukać rozwiązań. Tylko Duch Święty może nam w tym pomóc. Poznanie swoich grzechów i nie przerażenie się nimi a szczera chęć poprawy i siła by to uczynić to wielka łaska, trzeba więc o nią prosić. Proszę więc, kolejny raz Ducha Święto, by oświecił moje życie. Oświecił po bożemu, miłosiernie i prawdziwie.

  3. Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku.
    Nie łatwo jest badać swoje uczynki i serce. Nauki humanistyczne, a zwłaszcza psychologia, wskazują na wiele mechanizmów obronnych, które wywołujemy w sobie by tylko uniknąć stanięcia w prawdzie. Będąc sam na sam z sobą wolimy udawać. Lecz „
    wobec Boga i nieba nic już nie wolno udawać i nic udawać nie trzeba” (B. Leśmian). To nie łatwe, ale konieczne by nawiązać dialog z Bogiem. I dlatego właśnie trzeba zażądać od siebie uczciwości w spoglądaniu wstecz. Nie wolno nam okłamywać samych siebie, nie wolno nam uciekać, nie wolno nadmiernie się obarczać. Wystarczy uczciwe stwierdzenie faktów, które zaistniały w naszych myślach, mowie i czynach. W tym punkcie rachunku sumienia oglądamy swój dzień i rozeznajemy w jakim kierunku prowadzą mnie zdarzenia – dobra czy zła. Rozeznajemy, nie oceniamy, bo nie do nas należy sądzenie. Tak więc dwa razy spoglądamy na minioną rzeczywistość. Pierwszy raz pozwalamy wszystkiemu pojawić się bez cenzury, w sposób nieuporządkowany – to przypomnienie. Drugie spojrzenie to rozeznanie, czyli uporządkowanie tego co przeżyliśmy. Św. Ignacy zaleca, by badanie zaczynać od przyjrzenia się swoim myślom, bo zarówno nasze myśli, pragnienia i uczucia choć „dzieją się w nas” i prowadzą do podjęcia przez nas określonych działań nie zawsze od nas pochodzą. „Z góry przyjmuje się, że są w mnie trzy rodzaje myśli, a mianowicie jedna myśl moja, tj. powstająca z mojej tylko wolności i woli, dwie zaś inne przychodzą do mnie z zewnątrz, jedna od ducha dobrego, druga od ducha złego”. (ĆD 32) Podczas codziennego rachunku sumienie powinniśmy dążyć nie tyle do sporządzenie listy dobrych i złych uczynków, a raczej starać się rozeznać za czyimi podszeptami poszliśmy i z kim współdziałaliśmy, czyli mówiąc inaczej jak wyglądały tego dnia nasze relacje z Bogiem, ludźmi i demonem. Jak wiadomo, za relację odpowiedzialne są dwie strony. Patrząc więc na swoje życie w ten sposób unikniemy zarówno duchowego narcyzmu przywłaszczając sobie chwałę za wszelkie dobro jakie stało się poprzez nasze działanie jak i depresji obarczając siebie jedynie złem jakie zaistniało wokół nas. Nauczymy się zauważać że dobro czynimy współdziałając z Bogiem, zło gdy współdziałamy za złym duchem. Dla rozeznania często wystarczy obejrzenie swojego dnia jakby w zwolnionym tempie, powolne „smakowanie” tego co się stało i z perspektywy czasu, intencji, skutku - jak się zaczęło, jak się rozwijało, co z tego wynikło. Tylko spoglądając na wydarzenia poprzez to trio: początek, rozwinięcie, owoce możemy zobaczyć który duch nas prowadził. 

  4. Prosić Pana Boga Naszego o przebaczenie win.
    Poznanie swoich grzechów i uchybień pokazuje nam jak niewiele możemy sami z siebie i prowadzi nas do Boga pełnego Miłości i Miłosierdzia. Bóg przecież nie tylko ma moc pomóc nam w zmaganiach z kuszeniem nieprzyjaciela, ale najlepiej widzi jak warunkują mnie moje zranienia, lęki, wychowanie. Ja ze swej strony muszę uczciwie przyznać, że w złą poszedłem drogę, żałować uczynionych złych wyborów i zwracając się Ojca złożyć ofiarę skruszonego serca i prosić go o przebaczenie. Tylko tyle.
    Przyznać się przed samym sobą i poprosić Ojca o łaskę. To na razie wystarczy, bo wiemy od samego Pana Jezusa, że Ojciec i tak zna nasze myśli i czyny i dawno nam je wybaczył, co więcej, niecierpliwie czeka byśmy do niego wrócili a on przygotuje ucztę, nie uczyni żadnego wyrzutu i zawsze byliśmy i będziemy jego ukochanymi dziećmi, w tym momencie dziećmi, które nareszcie się czegoś nauczyły.

  5. Postanowić poprawę przy Jego łasce.
    Postanowić muszę ja. I muszę to zrobić szczerze, bez żadnych „ale”. Niemniej samo postanowienie nie zagwarantuje nam, że jutro dzień będzie bez skazy. Jutro znów weźmiemy na siebie swój krzyż i być może znów pod nim upadniemy bo „nie ma ucznia nad mistrza”, a skoro sam Mistrz upadał... Dlatego tak bardzo potrzebna nam jest boża łaska oraz nasze zrozumienie i ufność że Bóg wie, że czuwa, że pomaga jeśli mu na tę pomoc pozwolimy. Mamy przecież wolną wole i możemy odrzucić pomocną dłoń Ojca i pójść w żądze materii. Ale jeśli nawet jeśli kolejny raz wybierzemy nie to, jest nadzieja, bo
    On czeka by móc nam zapomnieć.
    „Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny. Nie wiedzie sporu do końca i nie płonie gniewem na wieki. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca” (Ps 103) Zakończmy więc rachunek sumienia gotowi, aby rano dać się powołać na nowo do naśladowanie Jezusa, ale tym razem już nieco bardziej świadomie, z nieco większym przygotowaniem, czujniej.

Na zakończenie odmówmy Ojcze Nasz

Napisane powyżej wskazówki to jedynie zarys metody jaką od wieków praktykują oj. Jezuici. Jeśli więc ktoś z was chciałby przyjrzeć się tej metodzie bliżej odsyłamy do książek i tekstów umieszczonych na stronach w Internecie. Jest ich naprawdę wiele, niżej podamy linki jedynie do kilku z nich. Warto je przejrzeć, ale tak na prawdę to warto samemu spróbować czym dla Ciebie okaże się takie spotkanie z Panem Bogiem.

http://www.jezuici.pl/parakow/pismo1/2003/006/szkola.htm
http://www.jezuici.pl/centrsi/czytelnia/Osuch/codzienny.pdf
http://www.jezuici.pl/centrsi/czytelnia/Kozuch/aschenbrenner.pdf
http://www.wzch.org.pl/index.php?str=modlitwa
http://e-dr.jezuici.pl/rekolekcje/rekolekcje/rachunek2008/konf_rachunek.htm